Tylko początek spotkania zasługuje na miano wyrównanego. Chociaż początkowo prowadzili gospodarze, goście szybko odrobili straty i nawet wyszli na prowadzenie (celne rzuty Szymańskiego i Misiewicza). Sokół szybko „się pozbierał”, a zawodnicy walczyli, dorzucając punkty dla swojej drużyny. Dobra postawa Wilczka i Glapińskiego spowodowała, że po pierwszej ćwiartce prowadzenie było w rękach gospodarzy.
W drugiej kwarcie, goście pokazali ducha walki i błyskawicznie przeskoczyli Sokoła. Celne rzuty Malewskiego i Makandera spowodowały, że przyjezdni powoli, ale konsekwentnie powiększali przewagę nad łańcucianami. Gospodarze próbowali walczyć i oddawali rzuty, które nie mogły odnaleźć drogi do kosza. Po dwóch kwartach drużyna z Pruszkowa prowadziła z łańcucianami 47:40.
Po zmianie stron ponownie rewelacyjnie zaczęli goście, którzy ponownie pokazali, że do Łańcuta nie przyjechali na wycieczkę. Szumełda – Krzycki do spółki z Weatherspoonem co chwilę atakowali kosz gospodarzy, którzy nie byli w stanie zatrzymać pruszkowskich zawodników.
W czwartej kwarcie Sokoły próbowały odrobić straty, jednak przyjezdni, którzy odskoczyli już na dwadzieścia punktów pilnowali swojego kosza i zawodnicy Sokoła nie byli w stanie przebić się przez ich obronę. Trener Kaszowski pozwolił pograć sobie całej ławce, dzięki czemu na boisku najpierw pojawił się Bartek Czerwonka, a zaraz po nim Patryk Buszta. Ostatecznie drużyna z Pruszkowa wygrała całe spotkanie 88:72 i wywiozła z Łańcuta dwa punkty.
PTG Sokół Łańcut – MKS Znicz Basket Pruszków 72:88 (28:25, 12:22, 10:21, 22:20)
Sokół: Glapiński 15 (1×3), Pisarczyk 15, Szurlej 12, Wilczek 9, Chromicz 8 (2×3), Dubiel 6, Buszta 2, Fortuna 2, Ucinek 2, Czerwonka 1.
MKS Znicz Basket: Makander 14 (1×3), Misiewicz 14 (1×3), Weatherspoon 12, Szymański 11 (1×3), Szumełda – Krzycki 9 (2×3), Suliński 8 (2×3), Malewski 7, Sokołowski 6, Fraś 4, Czubek 3, Bonarek 0.
Karolina Stokłosa
fot. Piotr Dubiel

Marzec 3rd, 2011 → 12:07 pm @ admin